Dzień Joasi...
Rano wstałam patrzę na zegar a tu godzina 12:59 a na 13:00 miałam być w kościele. Trudno nie poszłam powiedziałam sobie, że pójde kiedy indziej w związku s tym, że jestem bardzo pobożna wsiadłam w samochód i pojechałam do Lichenia. Kiedy dojechałam na miejsce zastałam tam faceta który miał nagłowie napisane "Frajer" a koło niego bande kiboli. Kibole zaczęli bić faceta a ja się wkurzyłam i podeszłam do nich. Nagle mowie zostawcie tego biednego facecika a oni do mnie spadaj wredna suko. Wkurzyłam się i pokazałam im troszkę chwytów zapaśniczych.Za 5 minut na miejsce zdarzenia przyjechała karetka pogotowia. Lekarz pyta mnie się co tu się stało a ja na to do niego a zaczepiali tego biednego pana więc musiałam im pokazać gdzie raki zimują. Lekarz mówi pani jest niesamowita każdy z nich miał połamane żebra i kości ,jeden z nich nawet doznał wstrząsu mózgu. Po zdarzeniu pojechałam do domu żeby troszkę odetchnąć. Otworzyłam lodówkę a w niej nie było nic do jedzenia więc poszłam do sklepu kupić coś. Przy sklepie zaczepiało mnie 2 facetów dalej nie musze mówić co zrobiłam! :)