Dzień mojego zwariowanego kolegi
Rano wstałem i poszedłem do sklepu zastałem tam panią która była niemową. Mówię do niej poproszę 4 piwa a ona mi przed nosem zaczyna rękoma machać. Nagle do sklepu przyszedł mój kolega Alfred. Facetka na jego widok zaczęła uciekać gdzie pieprz rośnie. Zacząłem ją gonić wraz z Alfredem bo przecież musi mi sprzedać te piwa. Nagle rąbnięta ekspedientka wybiegła na ulice a Alfred za nią. Z naprzeciwka wyjechał ogromny tir i potrącił ich obojga. Alfred przeżył ale ekspedientka nie. Gdy Alfred obudził się w szpitalu powiedział do mnie tak "Gdzie ta stara kurxxxa" a ja do niego tir ją przejechał nie martw się ją jest już pewnie w niebie i patrzy się na ciebie i macha do ciebie tymi brudnymi, śmierdzącymi łapami. Alfred wkurzył się na mnie po czym poleciał do ubikacji załatwić potrzebę. Gdy przyszedł zastał doktora który chciał go wziąć na sale operacyjną w której miał mieć obciętego wacka. Alfred wytrzeszczył oczy i powiedział do mnie ty szmato ratunku pomocy!!! I tak oto skończył się dzień mojego zwariowanego kolegi...